W wyniku rozwoju firmy, rosła świadomość naszej marki. Wraz ze wzrostem znaczenia rynkowego stajemy się bardziej odpowiedzialni za otaczające nas środowisko. Kierujemy się następującymi zasadami:

Zauważyliśmy, że łatwiej nam pozyskać partnerów biznesowych, klienci chętniej korzystają z naszej oferty, pracownicy bardziej angażują się w działalność firmy.

Czujemy się odpowiedzialni za środowisko, które nas otacza. Staramy się wpłynąć na jego rozwój poprzez aktywne uczestniczenie w życiu lokalnych społeczności. Chętnie bierzemy udział w akcjach charytatywnych oraz wspieramy inicjatywy społeczne. Stale angażujemy się i wspieramy małych pacjentów – podopiecznych Oddziału Onkologicznego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Braliśmy udział w akcji charytatywnej „Jedziemy na wakacje” na rzecz dzieci z Pogodnego Domu Dziecka w Lublinie.

W celu integracji, popularyzacji halowej piłki nożnej w środowisku i promocji zdrowego stylu życia, a przede wszystkim niesieniu pomocy potrzebującym  WODROL jak drużyna piłkarska, bierze udział w Wojewódzkim Charytatywnym Turnieju w Piłce Halowej.

W sezonie 2012/2013 WODROL zajął III miejsce.

Historia Wojewódzkiego Charytatywnego Turnieju w Piłce Halowej

Historia Wojewódzkiego Charytatywnego Turnieju w Piłce Halowej sięga roku 2006. Wtedy to kierownik jednej z drużyn Powiatowej Amatorskiej Ligi w Halowej Piłce Nożnej Pięcioosobowej (ZURB Sierpień ’80) – Artur Banasik, wpadł na pomysł zorganizowania turnieju, który w swym zamyśle miał stanowić pomoc chorym dzieciom.

Pierwszy turniej odbył się 1 kwietnia 2007 roku w hali świdnickiej Avii. Rywalizowało w nim 20 drużyn. Pieniądze zbierane były dla Karoliny Pieczykolan, dziewczynki, która urodziła się bez rąk. Turniej spotkał się z dużym zainteresowaniem i oceniany był w samych superlatywach. Jako pierwsza tego typu inicjatywa w regionie miała na stałe wpisać się do kalendarza sportowych imprez Lubelszczyzny. Organizatorom udało się zebrać ponad 7 tysięcy złotych, które przekazali na symbolicznym czeku ojcu Karolinki. Triumfowała drużyna Marmoty II, pokonując w rzutach karnych Solidarność-PZL, a trzecie miejsce zajęła drużyna Impuls Kos-Wit, zwyciężając Barley.

Rok później organizacja turnieju rozpoczęła się nieco wcześniej, co przełożyło się na wymierne efekty w postaci lepszej hali (SP nr 7 w Świdniku), większej ilości drużyn (32 zespoły) oraz urozmaiconego programu turnieju. Impreza odbywała się zarówno w sobotę jak i niedzielę (8-9 marca 2008). Tym razem pomagano Tomkowi Żukiewiczowi. Chłopiec cierpi na rzadką chorobę – mukopolisacharydozę (MPS), leczenie której wówczas nie było refundowane. Zebrano ponad 10 tysięcy złotych, chociaż kwotę na czeku zaokrąglono do 10 tysięcy. W ceremonii finałowej turnieju uczestniczyli rodzice Tomka wraz z chłopcem. Podczas zawodów licytowano koszulki klubów piłkarskich (Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, Avia Świdnik) oraz innych gadżetów, co przełożyło się na tak okazałą kwotę końcową zbiórki. Dodatkową pomoc okazała Szkoła Podstawowa nr 7 w Świdniku (dyr. Piotr Bogusz), która nie tylko zapewniła obiekty do rozgrywania meczów ale również włączyła do pomocy swój samorząd (zbiórka pieniędzy do puszki). Turniej znów okazał się sukcesem, a uczestnicy pytali Artura Banasika, czy mogą liczyć na kolejne edycje imprezy, dodając,  że jest to najlepszy turniej, w którym brali udział. W drugiej edycji zwyciężyła Solidarność-PZL Świdnik, gromiąc w finale Helios Bystrzejowice, a trzecie miejsce zdobyła drużyna 1001 Alkoholi-Sierpień ’80,  pokonując Neptun. Przez cały czas na zebrane kwoty składały się również wpłaty od sponsorów indywidualnych i firm, które zechciały wesprzeć tak szlachetną inicjatywę.

W trzecim turnieju, w 2009 roku Artur Banasik i jego współpracownicy zajęli się pomocą Adasiowi Afryce. Jego historia to przykład na to jak nieprzewidywalny bywa los i jakimi tragediami potrafi doświadczać ludzi. Mały chłopiec zmagał się z nowotworem oka. Co więcej, zarówno matka jak i ojciec dziecka to osoby niewidome, a prawną opiekę nad Adasiem sprawuje babcia, pani Danuta. Siatkówczak oka groził małemu lublinianinowi nie tylko utratą wzroku, ale też życia. Na szczęście po skomplikowanym leczeniu w Londynie, pod okiem najlepszych fachowców, pojawiła się szansa na to, że Adaś może widzieć. Leczenia nie chciał finansować jednak NFZ. Organizatorzy turnieju postanowili wesprzeć walkę babci o wzrok wnuka. Turniej znów zagościł w hali SP nr 7 w Świdniku, znów przez dwa dni rywalizowały 32 drużyny. Ostatecznie, po podsumowaniu wszystkich wpłat, turniej zgromadził kwotę 25 tys. złotych, chociaż na tradycyjnym czeku wypisano „tylko” 10 tys. Szczodrość ludzi okazała się jednak znacznie większa niż pierwsze szacunki. Warto wspomnieć, że podczas turnieju licytować można było bardzo dużo sportowych gadżetów, wśród których część była prawdziwą gratką. W spotkaniu finałowym Dywany Łuszczów pokonały Luksus i Wygodę, a trzecie miejsce zdobyła drużyna OSK Amigo Team zwyciężając OZB Tatary.

W 2010 roku Wojewódzki Charytatywny Turniej w Piłce Halowej „zaopiekował się” Jasiem Kowalikiem. Chłopiec ze Świdnika, czyli miasta w którym impreza rokrocznie jest organizowana, zmaga się z neuroblastomą – złośliwym nowotworem jamy brzusznej. Zawody odbyły się według dobrze znanego schematu, a organizatorzy pokusili się o dodatkowe atrakcje, takie jak mecz pokazowy Avii Świdnik z dziennikarzami, oraz występ taneczny. Znów ceremonię zakończenia, wzorem roku 2009 zaszczycił Świdnicki Starosta, Pan Mirosław Król, oraz przedstawiciel lubelskiego wojewody, Pani Genowefy Tokarskiej, która po raz drugi była Patronem zawodów. Znów na czeku widniała kwota 10 tys. złotych, ale wszyscy doskonale wiedzą, że Jaś może liczyć na dużo większą sumę, która, miejmy nadzieję, pozwoli uratować jego zdrowie i życie. Drugiego dnia turnieju odbył się mecz pokazowy: Avia Świdnik – Dziennikarze Lubelscy.W samym turnieju triumfowała KS Marmota, drugie miejsce zajęła Szafa OSK Formuła-L Kos-Wit, trzecie miejsce Luksus i Wygoda, a czwarte – Dywany Łuszczów. 

 

Rok później, Wojewódzki Charytatywny Turniej w Piłce Halowej obchodził swoje piąte urodziny. W dniach 5-6 marca 2011 r. 32 drużyny grały o zdrowie Jakuba Bielaka – studenta UMCS, który zmaga się z mukowiscydozą. Jedynym ratunkiem dla Kuby jest przeszczep płuc w Wiedniu, a ten kosztuje 150 tys. euro. Na symbolicznym czeku widniała kwota 10 tys. złotych, jednak – jak zawsze – ta kwota stale powiększa się. Wzorem z lat poprzednich podczas ceremonii zakończenia swoją obecnością zaszczycił nas Starosta Świdnicki Pan Mirosław Król, przedstawiciel Wojewody Lubelskiego, Pan Włodzimierz Stańczyk oraz Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 7 w Świdniku Pan Piotr Bogusz. Dodatkową atrakcją w drugim dniu turnieju był występ grupy Zina Freestyle Team oraz mecz pokazowy pomiędzy III-ligową Avią Świdnik i drużyną AZS UMCS Lublin (II liga futsalu). Od południa do popołudnia była również możliwość rejestrowania się do Rejestru Niespokrewnionych Dawców Szpiku Kostnego w specjalnym ambulansie Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. W meczu finałowym najlepsza okazała się drużyna Świd-Hurtu, która pokonała Dywany Łuszczów, a trzecie i czwarte miejsce zajęły odpowiednie drużyny OSK Amigo Team oraz Mario Car Service.

W 2012 r. Wojewódzki Charytatywny Turniej w Piłce Halowej odbywał się w dniach 3-4 marca. W ciągu tych dwóch dni drużyny pomagały Oskarowi Wojciechowskiemu. 2,5-latek z Lublina urodził się z zespołem wad wrodzonych, m.in. niewydolność układu moczowego, mnogie wady miednicy, zespół krótkiego jelita. W 2011 r. Oskarek miał amputowaną lewą nóżkę do wysokości kolana. Koszty leczenia przekraczają możliwości finansowe rodziny. Na symbolicznym czeku widniała kwota 10 000 zł, jednak na pewno będzie ona większa. Na ceremonii zakończenia turnieju był obecny Pan Włodzimierz Stańczyk – przedstawiciel Wojewody Lubelskiego oraz Jacek Kosierb ze Starostwa Powiatowego w Świdniku. W niedzielę o godz. 18:00 odbył się występ artystyczny, zaś pięćdziesiąt minut później pokaz grupy Fireshow Antares, który bardzo podobał się widzom w Świdniku. Turniej wygrała drużyna Solidarności-PZL Świdnik, drugie miejsce zajęły OZB Tatary, trzecie – Luksus i Wygoda, a czwarte – OSK Amigo Team. 

 

W roku 2013 Wojewódzki Charytatywny Turniej w Piłce Halowej odbywał się w dniach 2-3 marca. Pieniądze zbierane były dla Rafała Zioło który uległ wypadkowi komunikacyjnemu. Rafał przez kilka miesięcy był nieprzytomny, ale przeżył.
Do dzisiaj utrzymuje się u niego jednak niedowład rąk i nóg znacznego stopnia. Porusza się na wózku inwalidzkim i przy pomocy balkoniku. Wymaga całodobowej opieki.
Jedyną szansą na normalne życie jest dla niego kosztowna rehabilitacja.
Wszystko wyszło rewelacyjnie. Przyszło o wiele więcej ludzi niż w poprzednich latach i wszyscy byli zachwyceni. Oczywiście był też Rafał z rodzicami.
Obejrzeli kilka meczów, chłopiec dostał koszulkę swojego ulubionego klubu (Barcelony – red.) ze swoim nazwiskiem.  Podczas turnieju zebrano około dziesięć tysięcy złotych. Cała kwota zostanie przeznaczona na leczenie Rafała .

 

W roku 2014 pomagamy Wojtkowi Bolibokowi.

 

Wojtek urodził się w listopadzie 2011 roku. Aż do września 2013 był najzdrowszym dzieckiem pod słońcem. We wrześniu zdecydowaliśmy wysłać go do żłobka i wtedy się zaczęło. Od jelitówki, przez infekcje gardła, po zapalenie uszu. Ciągle coś łapał i nawet jak był teoretycznie zdrowy, widzieliśmy, że coś nie gra. Lekarze w przychodni nas zbywali, twierdzili, że się czepiamy. Nie chcieli dać nam skierowania na głupie badanie kału w kierunku obecności pasożytów. W końcu w listopadzie Wojtek trafił do szpitala z zapaleniem worka osierdziowego. Spędziliśmy dwa tygodnie na oddziale kardiologii. Kiedy jednak osierdzie wyglądało już dobrze, a Wojtek nadal bardzo wysoko gorączkował, lekarze zaczęli doszukiwać się przyczyny. I wtedy usłyszeliśmy coś, czego żaden rodzic nie chce usłyszeć o swoim dziecku.
Nowotwór złośliwy. Guz (neuroblastoma) wielkości niespełna 4 cm zlokalizowany jest na nadnerczu i dał już rozległe przerzuty do szpiku i kości. To IV (ostatni) stopień zaawansowania. Nie pytamy o rokowania, wolimy ich nie znać, ale wiemy że są poważne. Nie chcemy nawet myśleć, że moglibyśmy stracić naszego Aniołka.
Ponieważ 80% przypadków tego nowotworu przejawia nawroty choroby (czasem bardzo agresywne) zbieramy pieniądze na innowacyjną terapię poza granicami Polski. Jest to tzw. terapia przeciwciałami anty GD2, której koszt to około 140 TYS EURO… Dla nas to niewyobrażalna kwota, ale wierzymy że z Waszą pomocą może się udać!
Pomóżcie nam w walce z chorobą Wojtusia. Oprócz przekazywania 1% i innych wpłat, bardzo zależy nam na wsparciu modlitewnym!

Poniżej nr KRS, który należy wpisać podczas rozliczania swojego PITu:
0000249753 KONIECZNIE dopisując w polu informacji dodatkowych WOJCIECH BOLIBOK

Nr konta bankowego fundacj:i 76 1240 1109 1111 0010 1163 7630
Odbiorca przelewu: Fundacja Nasze Dzieci
Tytuł przelewu: WOJCIECH BOLIBOK